Cztery pory roku.

Nadchodzi Jesień, a wraz z nią przeważnie jakaś chandra się nas uczepia. I tak nas męczy mocno i tak trzyma się nas kurczowo. Kompletnie nic się nie chce, a wszystko w koło wydaje się takie smutne. Drzewa są smutne, trawy są smutne i inni ludzie też jacyś tacy zupełnie niemrawi, mimo, że kolorów z początkiem bez liku, to przecież wszystko tak szybko odpada. I jakby z nami też się tak dzieje, siły nam opadają. Przynajmniej jest na co zwalić. Mówimy wtedy, że to jesienna depresja nas dopadła, albo jakaś chandra jesienna się przypałętała. Ach ta jesień tak się uczepiła nas i nie chce zostawić.
Potem na chwilę jakby lepiej, zachwyca nas pierwszy śnieg, bałwan w ogródku sąsiadów, co mają małe dziecko. Bitwa pod oknami na śnieżne kule, sanki, łyżwy i dzieciaki na górkach. I aura Świąt Bożego Narodzenia, którą supermarkety bombardują nas z każdej strony już od listopada. Te wszystkie piękne ozdoby, choinki i światełka. Prezenty, potrawy, życzenia i czas spędzony w gronie rodzinnym. Po Świętach jednak tak jakby chandra wróciła. Zmęczeni zamieszaniem i przygotowaniami marzymy o pozostaniu w cieplutkim domku, najlepiej pod kocem z dobrą książką. Byle wytrzymać jakoś do wiosny. Nie chce się nam wychodzić wcale a wcale, niestety w większości przypadków praca się sama za nas nie wykona. I zarabiać jakoś na to życie trzeba. Tak, to moment, w którym tęsknimy za latem, za urlopem, wakacjami. Tym samym, na którego upały tak narzekaliśmy jakiś odległy czas temu. W zimie dziwimy się sobie, jak mogliśmy tak bluźnić. Bluźnić przeciw latu.
Wszystko się jednak zmienia, kiedy rozpoczyna się wiosna. Piękna, wesoła wiosna. Budzi całą przyrodę do życia. Kwiaty, drzewa, krzewy, zwierzęta i nas budzi. I wszystko nas rozwesela i cieszy. Piękna pogoda, pierwsze ciepłe promienie słońca. Zapachy rozpościerające się do koła. Wszystko jest przyjemne i miłe. Wiosnę lubimy. Ma w sobie tyle życia. Wiosenne porządki, pierwsze grille na działkach. Zapach kiełbaski, pieczonych wycieczek. Odkurzanie sprzętu sportowego. Bo przecież do lata tak mało czasu. Rower po serwisie i można ruszać w świat, a może ktoś jednak woli rolki? Nieważne, ważne, żeby się ruszyć. Korzystajmy z okazji, puki się chce.
Nim się jednak obejrzymy, przychodzi gorące lato. I znowu zaczyna się narzekanie na upały. Jakby zapominamy o tym, jak zimno było nam przeszłej zimy i jak tęskno do tego momentu, który właśnie nastał. I też się nie chce nam wychodzić na ten skwar z domu. No, chyba że nad wodę, albo wieczorową porą. Jak już chłodniej się zrobi. Do południa nie ma mowy. Jeszcze udar nas jakiś dopadnie. I na te grille jakoś w taki upał się ciężej chodzi. A do tego wszystkiego, no nie zdążyliśmy z tą formą po zimie.
I wychodzi na to, że tylko wiosna nam nie przeszkadza. Chociaż tak nie do końca. Te deszcze, te burze. Niby ładnie, ale pracy w ogródku ile nam dochodzi i babrania się w ziemi. Wiosna też nie jest jakaś tam super. Jest, bo jest. A my po prostu lubimy sobie czasem ponarzekać, że za ciepło, za zimno, za mokro, zbyt sucho i tak dalej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here